Po dwudziestu minutach tego spektaklu zdałem sobie sprawę, że od lat nie widziałem na scenie „Burzy” takiej, jaką napisał Stradfordczyk. We współczesnym teatrze bowiem już tak nie wypada, a jeśli nawet wypada, to publiczność od razu zaczyna grymasić, że mag, latający Ariel czy duszki w zwiewnych szatkach to dziś jakiś żart, sztuka dla sztuki i tym podobne. Anglicy na szczęście nic sobie z tego nie robią, wystawiając dramaty Szekspira niemal... Czytaj więcej