Archiwum Tagów: Marcin Liber

Elektryczność z oczu bije! Zgrzałam się przy tańcowaniu! – „Popiół i diament” Sikorskiej-Miszczuk w reż. Libera w Teatrze Modrzejewskiej w Legnicy

Książkę otwiera scena, w której sekretarz Komitetu Powiatowego w Ostrowcu, Podgórski, wiezie swojego zwierzchnika, Szczukę, na zebranie partyjne w cementowni. Mimo że są mocno spóźnieni, Podgórski zatrzymuje auto, żeby porozmawiać z Alicją Kossecką, żoną miejscowego sędziego, który właśnie powrócił z obozu – tego samego, w którym przebywał Szczuka. Po drodze napotykają na przechylone auto i dwa trupy. Zastrzeleni to miejscowi członkowie partii, pomyleni przez zabójcę ze Szczuką i Podgórskim, prawdziwymi... Czytaj więcej

PIEKŁO – NIEBO – podsumowanie VIII edycji festiwalu teatralnego BOSKA KOMEDIA (Kraków, 4 -13 grudnia 2015)

W grudniu sceny krakowskich teatrów stały się miejscem prawdziwej teatralnej uczty. Swoje najnowsze spektakle pokazywali zarówno mistrzowie (m.in. Krystian Lupa, Krzysztof Warlikowski czy Grzegorz Jarzyna), jak i „młodzi gniewni” polskiego teatru (m.in. Monika Strzępka, Krzysztof Garbaczewski, Michał Borczuch czy słynna z afery porno – Ewelina Marciniak). W konkursie na najlepsze przedstawienie międzynarodowe jury doceniło „Apokalipsę” Michała Borczucha (Teatr Nowy w Warszawie). Nagrody powędrowały też do twórców „Podróży zimowej” w reż.... Czytaj więcej

Młodzi w "Amoku" – dyplom krakowskiej PWST w reż. Marcina Libera na "Boskiej"

“Amok. Pani Koma zbliża się” w reżyserii Marcina Libera to dyplom V roku Wydziału Aktorskiego PWST w Krakowie. Młodzi artyści próbują znaleźć odpowiedź na pytania: skąd się bierze i w jaki sposób rodzi się zło, które popycha ludzi do masowego zabijania. Materią poddaną teatralnej eksploracji stają się głośne medialne sprawy masakr, dokonywanych przez młodych ludzi w szkołach, na uniwersytetach czy też na norweskiej wyspie Utoya. Bardzo istotnym i interesującym wątkiem... Czytaj więcej

"Wojna i pokój" Libera – Polaków marzenia o Austerlitz

„Wojna i pokój” w Powszechnym zaczęła się od zachwytu. Na scenie zobaczyłem bale sprasowanej słomy – element inteligentnej i niezwykle przemyślanej scenografii Mirka Kaczmarka – i pomyślałem: cóż za finezja! Oświetlić „Wojnę i pokój” żniwami Lewina z „Anny Kareniny”, zderzyć sielankę Lewinowskiej Rosji z zepsuciem i pustką moskiewskiej elity – pomysł znakomity. Dalej też nie było najgorzej. Demitologizacja tołstojowskiej Rosji, przypomnienie, że bohaterowie powieści to ludzie z krwi i kości... Czytaj więcej