Niewidzialna czwarta ręka – o wystawie „Myśląca ręka” w Domu Rzemiosł Teatralnych (DOMAGALAsieBOSKIEJ cz. VIII)

zdj. Anna Kaczmarz

zdj. Anna Kaczmarz

Wiersz Wisławy Szymborskiej „Wrażenia z teatru” rozpoczyna się tak:

„Najważniejszy w tragedii jest dla mnie akt szósty://zmartwychwstanie z pobojowisk sceny//poprawianie peruk, szatek//wyrywanie noża z piersi//zdejmowanie pętli z szyi//ustawianie się w rzędzie pomiędzy żywymi//twarzą do publiczności”

Przypomniał mi się wczoraj, gdy w Domu Rzemiosł Teatralnych przy ulicy Radziwiłłowskiej w Krakowie spacerowałem po wystawie scenografki Małgorzaty Szydłowskiej „Myśląca ręka”, zrealizowanej w ramach projektu „Jak działa Teatr”. Nie zobaczyłem tam wprawdzie „noża”, czy „pętli”, ale „szatki” już na przykład tak. Obok nich guziki, talerze, stare telefony, buty, fragmenty tkanin oraz całe mnóstwo wytworów oraz narzędzi pracy rzemieślników teatralnych, bez których nie istnieje teatr. Wystawa ta uzmysławia nam, że wszyscy ci teatralni krawcy, tapicerzy, szewcy, perukarze czy fryzjerzy, których istnienia na co dzień jedynie się domyślamy, to w istocie wspaniali, pełnoprawni artyści. Bez ich talentu, wrażliwości i oddania nie powstałoby przecież żadne znakomite przedstawienie, nie zostałaby też wykreowana żadna z legendarnych ról.

Praca tych ludzi ma w sobie też pewien ładunek dramatyzmu. Pozbawieni sławy czy uwielbienia widzów żyją i pracują w ciszy swych pracowni i garderób, poruszając się korytarzami gdzieś za sceną. Dobrze się zatem stało, że dyrekcja Teatru im. Słowackiego postanowiła oddać im hołd, zaprezentować ich oraz ich pracę, pokazać, że są niezastąpieni, że ich wysiłek jest doceniany i – przede wszystkim – że bez nich nie ma teatru.

Co ciekawe, Dom Rzemiosł Teatralnych otwarto w budynku, który w 1896 roku jako pierwszy na ziemiach polskich zbudowany został specjalnie na potrzeby magazynu dekoracji teatralnych. Do niedawna mieścił się tam magazyn kostiumów, w którym królowała pani Maria Starobrańska. Sam nie raz miałem przyjemność wypożyczać stamtąd kostiumy. Obecnie stworzono tam dom Rzemiosł Teatralnych, gdzie Rzemieślnicy Teatralni otrzymali wreszcie swoje prawdziwe, nowoczesne i przestronne (a przy tym honorowe), miejsce. Dom, który żyje, a nie jest jedynie martwym muzeum. Bo ich talent i praca są tym żywym organem, bez którego cały teatralny organizm nie może funkcjonować.

Kiedy odwiedziłem niedawno w Cricotece wystawę poświęconą Tadeuszowi Kantorowi, zdałem sobie sprawę, że większość eksponatów to rekwizyty z jego spektakli. Pomyślałem wtedy, że one są nierzadko jedynymi, często ostatnimi świadkami jego wielkiego teatralnego dzieła. A także świadkami „niewidzialnej” na co dzień  pracy wielu ludzi. Gdy myślę o tym w kontekście wystawy Szydłowskiej w Domu Rzemiosł, znów przychodzi mi na myśl Szymborska:

“(…) Ale naprawdę podniosłe jest opadanie kurtyny//i to, co widać jeszcze w niskiej szparze://tu oto jedna ręka po kwiat śpiesznie sięga//tam druga chwyta upuszczony miecz.//Dopiero wtedy trzecia, niewidzialna//spełnia swoją powinność://ściska mnie za gardło”

Pamiętajmy zatem, że nim jedna czy druga ręka sięgnie po kwiat czy miecz, a trzecia chwyci nas za gardło, gdzieś tam, za kotarą, ten kwiat czy miecz musi zostać wyczarowany. Przez jeszcze jedną rękę, myślącą rękę Mistrza.